|
Autor:
|
Treść: |
|---|---|
|
palmeister podpisuje się rękami i nogami pod Twymi słowami. Niemniej bardzo ubolewam nad faktem że taka decyzja dla rodziny (najczęściej żony) nie jest prosta i oczywista... prawda jest taka że alkoholik ma się dobrze dopóty ktoś go wspiera poprzez chociażby tuszowanie jego wyczynów przed nim samym. Co z tego że podczas jego upojenia ktoś mu tłucze do głowy wyzywa od najgorszych lamentuje lub stara się go podejść emocjonalnie skoro i tak nic do niego nie dociera. Alkoholik podczas nazwijmy to ciągu ma tylko jeden priorytet mianowicie jak tu się czegoś napić. Ale o zgrozo nie to jest najstraszniejsze choć nie straszne też nie jest mianowicie jak osobnik wytrzeźwieje temat ucicha bo dobrze jest... to jest właśnie smutne. jakby ktoś pytał temat znam z autopsji.
|
|