Forum
Autor:
Treść:
Witam. jestem tu nowa. mam ogromny problem.jakies trzy tygodnie temu rozeszlam sie z narzeczonym.dalej mieszkamy razem i normalnie ze soba rozmawiamy bo on szuka mieszkania.wiem ze zaczal brac...praktycznie od razu jak sie rozstalismy.to juz trwa trzy tygodnie.prawie codziennie. ja jestem mega wrogiem tego wiec on mi sie nawet nie przyznaje ale widze pozatym slysze. bylismy ze soba 4lata wiec wiem jak zachwuje sie normalnie a jak nie.to juz trwa na tyle dlugo ze moze juz byc od tego po prostu uzalezniony.blagalam go zeby tego nie robil ale sie nie da znim na ten temat rozmawiac.nie wiem kompletnie co ja mam robic.a na pewno tego tak nie zostawie dlatego nawet pisze tu na tym forum z nadzieja ze ktos mi moze pomoze.od towarzystwa go przeciez nie dam rady odsunac..wszelkie pomoce lekarskie tez odpadaja wiec co ja mam zrobic?? bardzo prosze o pomoc.
Hej,skoro z nim zerwa;as teoretycznie nie powinnas sie przejmowac ze bierze, bo to jego zycie, ale naprawde Cie rozumie ze sie przejmujesz bo byliscie ze soba tyle czasu i na pewno cos jeszcze do niego czujesz. Szkoda ze niszczy sobie zycie, a ty musisz na to patrzec.Jezeli terapia odpada, to moze postaw mu warunek: albo przestaje albo jego walizki postawiasz za drzwi. Nie pozwol zeby przy Tobie chodzil nacpany, niepotrzebnie cierpisz, jezeli chce to robic to ok, ale nie musisz na to patrzec i sie poglebiac. Sprobuj z nim szczerze porozmawiac, nawet jak bedzie nagrzany; zapytaj sie Go dlaczego bierze, moze z powodu Waszego rozstania?Moze nadal Cie kocha, czy sa jakies szanse, ze wrocicie do siebie? Jezeli nie, wiem ze to ciezkie, ale postaw mu warunek: dach nad glowa i ty przy nim, albo cpanie. Pozdrawiam, glowa do gory, nie poddawaj sie, trzymam kciuki, ze bedzie dobrze, duzo zalezy od Ciebie, nie daj sie :smile:
Cześć. Madzia ma rację: daj mu warunek, albo ćpanie, albo mieszkanie. I nie pozwól się manipulować textami typu:" wyląduję przez ciebie pod mostem" itp. Nie przez ciebie a przez branie. Pytasz, co masz zrobić... Pewnie nie możesz zrobić nic, oprócz cierpienia współuzależnienia. Jeżeli on nie chce pomocy, to mu jej nie dasz. Odsuń go od siebie dla własnego i jego dobra. To może wyjść mu na zdrowie. Naprawdę. I pójdź do jakiejś poradni dla współuzaleznionych, bo po twoim wpisie odnoszę wrażenie, że potrzebujesz porady specjalisty. I jeszcze jedno: Głowa do góry :smile:
tylko ze on na prawde nie ma gdzie pojsc jesli tak zrobie..wiec nie moge tego zrobic..powrotu juz nie bedzie...oboje do tego doszlismy..wydaje mi sie ze wpierwsze dni on wzial bo nie mogl sobie poradzic a teraz juz po prostu sie uzaleznil..widze ze nic nie moge zrobic. przychodzi mi tylko jeden ostatni pomysl ktory mu dzis powiedzialam..ja jestem zupelnie czysta nigdy nie mialam z tym doczynienia i mu dzis powiedzialam ze jesli jeszcze raz zobacze go nacpanego to ja wezme na jego oczach z jego winy..wiem ze pewnie uznacie ze to glupie ale moze choc poczucie winy cos w nim zmieni..znam siebie i wiem ze sie w to nie wciagne..tym bardziej ze powiedzialam o tym przyjaciolom i w razie czego mam ich i na pewno mi pomoga.. on jest na prawde zajebistym facetem i musze cos z tym zrobic..ale jesli to juz nie pomoze to juz nic z tym nie zrobie niestety...tylko nie myslcie ze jestem nienormalna..wiem ze mu na mnie zalezalo wiec na prawde to moze pomoc.. mi po jednym razie sie nic nie stanie a jego moze uratowac..dziekuje za odpowiedzi
Werrrcia ... Ja też tak mówiłem, raz wezmę, zobaczę jaka faza i od pół roku walczę ze sobą,aby drugiego razu nie było. Tak mi się spodobało,że nie raz przez ten czas mam momenty "nie będę sobie odmawiał idę zaćpać, nic mi się nie stanie" A wziąłem z frustracji. Teraz za każdym razem,gdy jest problem jaki kol wiek nawet upokorzenie małe od razu myślę -Osz Ty jebany, wrócę naćpany fetą i zobaczymy cfaniaku ... Za każdym razem muszę ze sobą walczyć i te teksty,które wyglądały jak mój i wszystkie inne też do mnie nie przemawiały. Najbardziej się boję tego,że czuję iż do drugiego razu kiedyś dojdzie,a wtedy już chuj... Żałuję,bo myśli,które były różne teraz nie mal codzień są różne + feta... Weź,ale było fajnie,jakbyś to dobrze zrobił na fecie,a pomyśl jakbyś tu zagrał na fecie,a z fetą jak szybko byś się nauczył... o ale laska szkoda,ze nei jestes na fecie tak bys juz dawno zagadal,a tak nie zagadasz... I ciągle te pojebane mysli co to nie feta-,- Więc nie bierz tego,a Twój pomysł jest pojebany... Wyżej radzą znaczenie lepiej.
Wercia, próba osiągnięcia czegokolwiek z osoba uzależnioną przez poczucie winy to głupota. Nie gniewaj się, że tak ostro napisałem, ale tak jest. A myślenie, że "raz wezmę i mnie to nie wciągnie" jest jeszcze głupsze. Sorry, ale tak jest. Jesteś zdesperowana i próbujesz coś robić, ale tymi sposobami jemu nie pomożesz a sobie zaszkodzisz. Udaj się do poradni dla współuzależnionych i powiedz o swoim problemie. A potem działaj, ale w oparciu o wiedzę, jak postepować w takich przypadkach a nie o emocje i niemądre pomysły. Jeżeli masz problem ze znalezieniem takiej poradni, napisz do mnie na yoonior4@gazeta.pl z jakiego jesteś miasta a poszukam czegoś w twojej okolicy i ci przeslę namiary. Pozdrawiam.
Jeśli jest tak jak piszesz -czyli Twój facio zaczął pudrować nosek jakieś trzy tygodnie temu "prawie codziennie" to w żadnym wypadku nie może jeszcze być wjebany - to raczej naturalna fascynacja nowo odkrytym środkiem i możliwościami które ten środek daje. Oczywiście taka fascynacja sama w sobie już jest niebezpieczna, ale na 100 % nie jest to jeszcze poważne uzależnienie. Nie piszę tego po to, żeby przekonywać Cie, że wszystko będzie ok - bo to jak dalej potoczą się sprawy zależy głownie od samego zainteresowanego, chodzi mi tylko o to, żebyś miała prawdziwy obraz sytuacji. Po drugie - adam1979 ( post wyżej ) napisał, że próby osiągnięcia czegoś wzbudzaniem poczucia winy u ćpuna to głupota. Ja po dragach ( amfa, koks, mefedron i inne ketony ) wyszedłem na prostą właśnie dzięki poczuciu winy. Jest to bardzo dobra motywacja do zmiany. Z tym, że nie trzeba tego poczucia winy wywoływać w jakis sztuczny sposób bo możesz osiągnąć skutek inny niż zamierzasz - a zwłaszcza używając tak żenująco głupiego i melodramatycznego sposobu rodem z jakichś szmatławych gazetek. Ile ty masz lat w ogóle ? pozdro
mam 19 lat.. to moze jakis pomysl mi podsuniesz?? po to tutaj w sumie napisalam.. moze i jest tak jak mowisz ze uzalezniony jeszcze nie jest no ale moze niestety tak sie zdarzyc..
Po pierwsze "ProchSKA" : 3 tygodnie ( a dziś już dłużej) na speedzie może wystarczeć dla kogoś, żeby wpaść w powazny problem. Wszystko zależy od odporności tego człowieka. A nie wiesz nic o nim, więc nie pisz, że to "na 100% nie jest jeszcze powazne uzależnienie". Po drugie poczucie winy nie musi być dobrym pomysłem, szczególnie, jeżeli ktoś jest zafascynowany środkiem, który bierze. "Wercia" powinnaś iść do tarapeuty i z nim uzgodnić to, co powinnaś zrobić. Szczególnie, że jesteś jeszcze bardzo młoda. Zachęcam cię.
Fetka bardzo szybko uzależnia,a wyjśc z tego syfu jest ciężko,sam jestem czysty już dobre 8 miesięcy jednak dalej mam problemy z koncentracja,uczuciami(chociaż wszystko powoli powraca do normy,długi proces).Nie byłem na odwykach jednak zastanawiam się czy nie pojechac do placowki Monar lub cos w tym stylu na jakieś 6 miesięcy odpocząc od "narkomanow z osiedla".Nic mnie nie trzyma oprócz rodziny i kilku bliskich,dziewczyny nie mam,a też młody jestem,19 lat mam ale wychodzę z tego syfu.Zaczeło się od trawy,a kończyło na fecie i mefie.Teraz są tego skutki,jednak nie ma co się poddawac,trzeba życ dalej i będzie dobrze.
Zapytam jeszce..jakie ośrodki polecacie dla osób młodych(19 lat).Jestem czysty 8 miesięcy jednak mam jeszce problem z uczuciami,koncentracją,na moment przestałem "byc sobą" jednak wszystko powoli wraca ale chciał bym odpoczac od "koleów narkomanów" bo na osiedlu albo jarają,piją lub pudrują nosy..Brałem amfe i mefedron,zdarzyło się 2x piguły zaby z doapalczy najsilniejsze i proszek kokolino
Cześć "Koleś". Ja jak zwykle polecam to, co znam, tzn. ośrodki prowadzone przez "Teen Challenge". Tam jest inny model terapii niż w "Monarze" itp. Nie ma gnojenia ludzi, choć dyscyplina obowiązuje. Dobre miejsce na odpoczynek od kumpli z osiedla. Poza tym z tego co wiem mają większą skuteczność niż inne ośrodki. No i oprócz psycholążki pracują tam wychowawcy, którzy sami mają problem za sobą a więc szybciej cię zrozumieją niż zwykli "magistrowie" nie mający pojęcia o tym, co przechodzi człowiek po odstawieniu tego syfu.
Rozumiem,a możesz napisac ile trwa tam terapia i jak dzien wyglada w takim osrodku?
Cześć Koleś ja mam odmienne zdanie na temat ośrodków. Wiesz tam trafiajce osoby też nie bez przy czyny tam są, nie którzy chcą uniknąć innych nieprzyjemności ale nie mają zamiaru się leczyć nakręcaja cie no ale nic sam to przewartościowujesz. Ja będąc na twoim miejscu, zrobił bym tak odciął korzenie od ziomków, poszukał sobie hobby coś co Cię w przeszłości intersowało zanim spróbowałeś dragów. Kolejna rzecz to terapia ambulatoryjna poszukał sobie terapeuty z sensem, taki który pomógł tobie ogranąć jakąś twoją wizje przyszłości. Powoli czasy się zmienią tylko trzeba czas duża część ziomków też się ogarnie, lub coś ich do tego zmotywuje. A co do ośrodka, dobra alienacja jest dobrym sposobem, ale powrót po ośrodku do społeczeństwa też nie jest cacy. Ja polecam z własnego życia znalezienie sobie paru zqinteresowań może komputer grafika, może łowienie ryb, zbieranie grzybów , pływanie, jazda na rowerze. Nie wiem w jakim jesteś wieku jak ze szkołą. Jeszcze raz zaznacze warto mieć ogarnietego terapeute który pomógł by Ci w zaplanowaniu lekko przyszłości doradził. Z życia wiem że wiele terapeutów zatrzymuje się tylko nad problemem dragów a nie mówi o przyszłosci a ta jest w sumie najważniejszą częścią która uświadamia. Mimmo wszystko życzę Ci powowdzenia. Pozdrawiam
Mam 19 lat.Obecnie pracuje na magazynie bo sa wakacje,przez dragi nie skonczylem liceum,jestem w 2 klasie.Nie mam obecnie terapeuty,a Ci z monarow placowek wpajaja tylko wyjazd do osrodka.Jestem mlody,cale zycie przedemna wiec chcial bym isc dalej skoro juz pierwsze kroki zrobilem i nie cpam 8 miesiecy.Ryby lowie juz kilka lat i prawo jazdy chcial bym zrobic ale mam trudnosci ze skupieniem duze.
Cześć "Koleś". Myślę, że osrodek, to dla ciebie bardzo dobre wyjście. Nie tylko pomoże ci umocnić się w abstynencji, ale również popracujesz tam nad sobą. A to się przydaje. Terapia w "Teen Challenge" trwa 12m-cy. Informacje na temat funkcjonowania ośrodka, planu dnia itd. możesz uzyskac z pierwszej ręki na ich stronie teenchallenge.pl, lub telefonicznie (nr. tel. też jest na stronie). Możesz spróbować pogadać z kimś z ich punktów konsultacyjnych, tzw. "Cofee House'ów". To może byc pomocne a napewno nie zaszkodzi. Pozdrawiam.
Słuchajcie potrzebuje wsparcia, Mój mąż - tak właśnie 39 letni mąż, amfę zjada od 20 lat. Miał przerwę w latach 2005- 2008 moze 2009 a przylapałam go w 2010. Nie byłam czujna niestety. Przerwał bo przez amfę miał sepsę i operacje płuc (bo amfą zajadał objawy choroby oczywiście). W okresie przerwy był spokojny, miły, sympatyczny i dla mnie i dla otoczenia. Teraz znów wrogość, ciągłe zdenerwowanie, brak pamięci, pretensje. Już mam dość tego schodzenia z drogi. Uległości. Prośby oczywiście nie działają, jak coś mówię - to teksty co ty wiesz o narkotykach - no tak ja nie cpam - to on jest specjalistą- oczywiście takim który jak tylko będzie chciał to przestanie. Oczywiście jakby chciał. No i co robić? Dziecko w domu, ja też go potrzebuje mimo wszystko. No więc co robić?
Zgłoś się do prawdziwego specjalisty a nie na internetowe forum. to przeciez 20 lat cpania...
Czytam Magda twój post i naprawdę Ci współczuje. Czuje że to może się skończyć tragicznie, skąd to wnioskuje do zmiany takiej osoby muszą zadziałać środowisko zewnętrzne, typu zakład karny, lub mocme zmoczenie tyłka tego nie życzę. XXX dobrze sformułował lepiej szukać pomocy u specjalisty jakiejś poradni, tylko czy on się zgodzi na pójście na spotkanie z terapeutą. Nic mało informacji nie wiem sam jak można Ci doradzić.
Według mojego męza - on sam zadecyduje kiedy skończy - bo oczywiście nie ma z tym żadnego problemu. Ja gasnę, syn gaśnie ale jeszcze nie wie o co w tym wszystkim chodzi. Ja dojrzewam do tego by rozmawiać ze specjalistą ale chciałabym trafić na dobrego i mądrego człowieka. To mnie powstrzymuje - lęk przed nieodpowiednią osobą, która potraktuje mnie z góry.
Według mnie jeśli sam nie zrozumie problemu to będzie cpał dalej,w ośrodkach,placówkach monar-u,psycholodzy,psychiatrzy,szpitale psychiatryczne-tam beda mu wpajac,że jest narkomanem już do końca życia,musi brac psychotropy i będa robili z niego wariata.Ja byłem uzależniony tez od trawy,amfy,koksu,mefrdronu i wyszedłem sam bez ośrodków.Byłem kilka dni w monarze jednak przy wsparciu najbliższych wyszedłem z tego.Postaw mu warunek,że albo cpa i zyje na ulicy albo kocha Cie i syna i żyjecie w miłosci i zostaje z wami.Nie z pseudo kumplami od prochu.Musisz go potraktowac z gory,wiem,że to trudne ale musi sie poczu jak "szmata" to w koncu cos do niego dotrze.Litosc nigdy nie pomoze!!!!!
Są tacy, którym ośrodki pomogły... I nie wydaje mi się, że ktokolwiek w ośrodku będzie polecał psychotropy uzależnionemu. Raczej będą uczyć życia bez substancji psychoaktywnych. A ty "Mrawa" skontaktuj się z kimś z "Coffe point'u", czyli puktu konsultacyjnego związanego z osrodkiem Teen Challenge. Napisz do mnie na yoonior4@gazeta.pl z jakiego jesteś miasta, to przeslę ci namiary na kogos z twojej okolicy. Myslę, że tam powinnaś trafić na kogoś, kto ci pomoże.
siemano ja ćpam amfetaminę już 10 lat a mam 22 lata i jest mi z tym dobrze pracuję mam hajs więc ćpam już 10 lat co mi szkodzi mieszkam z kobitą która ze mną ćpa jesteśmy szczęśliwym związkiem dzięki amfetaminie, dzięki fecie poznałem moją paulinkę ona mnie kocha i wie że zawsze dostanie odemnie dobrą pręgę fety i kto mi powie że feta nie uszczęśliwia
dodam jeszcze że byłem na wielu odwykach i tam jest miejsce nie dla mnie więc opuściłem odwyki i pojechałem na błonie po 8 sztuk fety i z moją paulinką wyćpaliśmy to przez noc pozdrawiam wszystkich i ćpajcie dalej im więcej wy wyćpacie tym mniej inni wyćpają tak pomożecie innym wyjść z nałogu
Jogi pozdrowienia od zrytych
Jogi, gościu, jak czytam twoje wpisy, to bardziej rozumiem, że amfitura szkodzi na głowę. Nie gniewaj się, ale tak jest. I nie wmawiaj nikomu, że nie miałes ciężkich chwil w ćpaniu, że nie chciałeś tego rzucić i zawsze cię to uszczęśliwiało. Bo jeżeli tak, to po co te odwyki? I pomyśl, co by było gdybyś ty nie miał towaru a inny koleś by miał, czy twoja Paulinka "kochała" by dalej ciebie, czy już jego? Ćpanie niszczy a nie uszczęśliwia!
witam !!! mam podobny problem i sobie z nim nie radzę! Jestem z moim facetem 4 lata. przez pierwsze 2 lata na poczatku naszego zwiazku dmuchal fete kwasy itd. a razem 14 lat codziennie nawet po kilka razy dziennie. znosilam to nieumiala go rzucic. przestal brac bylo wszytsko dobrze dopuki nie spotkal swoich dawnych kolegow ktorzy nierzyja niczym innym tylko cpaniem. I moj facet przepadl na 2 dni. zadzwonil i powiedzial ze sie nacpal ze nie spojrzy mi w oczy i przyjedzie po rzeczy. A ja chce mu pomóc, niechce go zostawiac bo strasznie go kocham. napiszecie co o tym sadzicie. Pozdrawiam
Ciężko coś powiedzieć, współczuję... Pomyśl o zgłoszeniu się do jakiegoś punktu konsultacyjnego i uzyskaniu tam fachowej porady. Powodzernia!
najpierw znajdź dowód, że bierze, a nie wymyślasz se może po prostu zoczoł myśleć???!!!
saszka..jeszcze tak chaotycznego wolania o pomoc nie czytalam.
mozemi ktoś pomoże?
Cześć. W czym ci pomóc i jak?
depresja i derealizacja
mam pytanie do tych ktorzy sa juz dlugo czysci od marihuany i amfetaminy. po jakim czasie mija depresja{nic nie cieszy,pustka w uczuciach ,emocjach)i drealizacja mijaja? czy 2 lata bez narkotykow to za malo zeby sie wmiare dobrze czuc?.Mam syna z takim problemem.ma 21 lat
Wiesz, dużo zależy od stanu psychiki twojego syna. Ja cos wiem o problemach psychicznych od ćpania i gwarantuję ci, że można z tego wyjść. Mój adres to yoonior4@gazeta.pl. Odezwij się, to opiszę ci, jak to było w moim przypadku.
czesc.Kinga nie jestem lekarzem,ale za to jestem na skraju utraty rodziny. Ukochana zona nie wytrzymala,walczyla o nas czystka jakiej doswiadczyla zdeterminowala ja do odejscia. Jestem wiec ze swoim cpunskim JA a wokol ani zywej duszy. Mysli roznego rodzaju sie nasowaly,byly niczym w porownaniu z dreczacym mnie pytaniem. Dlaczego?Czyja wina mojej tragedi?Z kad to niezrozumienie?itd. Jasne ze nie ja zawinilem!!!System Rodzice Otoczenie bblleebbllee...Tak jak znajde winnego zemszcze sie i tak moze uda mi sie wyrwac z z z z....wlasnie z czego? UZALEZNIENIA OD DRAGSOW??? OCHOTY NA SEX Z OGRANICZENIEM PO PROSZKU? Z OBSSESJI 'JESTEM SAM,CZEMU ONI MNIE OBCINAJA,DREPTANIA Z KATA W KAT BEZ EFEKTU' JA ZDALEM SOBIE SPRAWE ZE JESTEM WIEZNIEM PAZERNEGO JAJAJAJA A RESZTA TO OTOCZKA.
Jak sie wypasnie slucha tezy i regulki na pamiec wbitej z encyklopedi. To jest pomoc wysniona przez mlodego czlowieka z mysla przewodnia 'Jak zkolowac sztuke' albo 'Nic o mnie nie wiecie JA SAM bo WY przeciwko MNIE' Nie jestem expertem ale zato cpunem,anfetaminoza jest zmara wielu ludzi w zroznicowanym wieku,statusie spolecznym,finansowo itd. Jako rodzic z latwizna zploszysz dzieciaka,daje najwyzej 5 minut prawdopodobnie monologu Rodzica w obawie o dziecko w st-resie wyciagnie pomocna dlon a zeczywistosc mlodego fecika ma inny wizerunek,atak i czepialstwo Mamy/Taty zagrazaja zeczywist-osci w kt-orej on jest zawieszony. Proste i logiczne tak jest zdefiniowane wiec do t-ego sie st-osuja bliscy czy kazdy spieszacy z pomoca. Majac ryse drag/mix z uciechami i st-resami kazdego dnia NIE JESTESMY REGULKA,TEZA!! Moja prosba!!!Nigdy nie jest za puzno na pomoc ale do kadego czlowieka umiejet-nie sie odnos,stopien uzaleznienia jest- jak kazda inna choroba leczona odpowiednimi srodkami zla diagnoza jest zabujcza. Tak ja to widze choc sam sobie nie specjalnie radze,wciaz szukam lekarstwa wiec jest nadzieja. Pozdro
Witam. A teraz wypowie się osoba która była wymieniona w wypowiedzi "werrrcia77" Ogólnie jest tak- JEŻELI SAMI NIE PORADZIMY SOBIE Z OWYM PROBLEMEM TO TZW. ZIOOMKI CZY TERAPEUCI NAM NIE POMOGĄ! PRAWDA JEST TAKA ŻE JEŻELI SAMI SIĘ NIE UPORAMY Z OWYM PROBLEMEM TO NIKT I NIC NAM NIE POMOŻE. A JEŻELI JUŻ CZŁOWIEK NIE TYKA SIĘ TEGO I NADAL JEST POMAWIANY O ĆPANIE PRZEZ TĄ JEDYNĄ NP. UKOCHANĄ OSOBĘ TO W TAKIM MOMENCIE WŁAŚNIE MA CHĘĆ GRUBO SIĘ N!A!Ć!P!A!Ć!!! WIEM TO Z WŁASNEGO DOŚWIADCZENIA. Może zły ślad pozostanie ale warto na nowo spróbować wrócić do wcześniejszego spokojnego życia... Pozdro !!!PSYCHOTROPY WON!!! Mi niestety zniszczyły jednego z kolegów :/
 
 
Autor:
Treść:
Kod obrazkowy:
Przepisz kod:
Copyright © 2008-2010 Narkotyki.pl Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kliknij tutaj aby skontaktować się z administratorem.
Autoagresja